Czwartek • 09 • 09 • 2010
|
0 84 / 688-04-32 |
Ostatnio komentowane ArtykułyAktualnosci |
Wiadomość
Biłgoraj
Medycyna niekonwekcjonalnaŻyję, by pomagać ludziomArtykuł z numeru 26 (426) NOWej strona 9
Odsłon: 685
Przyczyn chorób szuka nie tylko w złym funkcjonowaniu organizmu, ale także w duszy człowieka. Beata Bolimowska - bioenergoterapeuta i radiesteta, przyjmuje w gabinetach w Warszawie, Łodzi, a od niedawna również w Biłgoraju.
Beata Bolimowska przekonała się o skuteczności medycyny niekonwencjonalnej w decydującym momencie własnego życia, kiedy zachorowała na ostre wirusowe zapalenie wątroby. Znalazła się w szpitalu, a jej stan pogarszał się z dnia na dzień. Lekarze nie zdołali jej wówczas pomóc, potrafił to jednak zrobić bioenergoterapeuta. - Mój stan był ciężki. Nikt nie dawał mi większych szans na przeżycie - mówi Beata Bolimowska. Opowiada, że bioenergoterapeuta uświadomił jej, skąd się biorą choroby i jak leczyć ich przyczyny, a nie skutki. Po kilku dniach od spotkania z nim i pierwszego zabiegu bioterapii nastąpiła u niej znaczna poprawa, a po trzech tygodniach wyszła ze szpitala zupełnie zdrowa. - Czułam się znacznie lepiej, nawet bez badań wiedziałam, że choroba ustąpiła. Stał się cud, ponieważ tradycyjna medycyna nie ma jeszcze skutecznego lekarstwa na wirusa wątroby typu C, które by nie degradowało organizmu. Mój przypadek wprawił w zdziwienie cały personel medyczny łódzkiego szpitala - dodaje Beata. - Bioenergoterapeuta zwalczył wirusa, czego dowiodły badania medyczne. Od tamtej pory moje życie zmieniło się radykalnie.Od tej pory zainteresowała się medycyną niekonwencjonalną. Przewartościowała cały swój świat, zaczęła uprawiać jogę oraz poznawać tajniki bioenergoterapii. Okazało się, że ma w sobie siłę uzdrawiania, postanowiła więc odwdzięczyć się Bogu i losowi za podarowanie drugiej szansy na życie. - Na początku myślałam, że gdybym mogła pomóc chociaż jednej osobie, warto byłoby spróbować. Po latach okazało się, że pomogłam wielu - dodaje. Beata uważa, że bardzo często przyczyn choroby trzeba szukać w złym trybie życia człowieka. Również zaburzenia stanu emocjonalnego według terapeutki wywołują choroby. Najważniejsze więc według niej przy rozpoczęciu terapii jest oczyszczenie organizmu poprzez odpowiednio dobraną dla każdego dietę, zmiany w świadomości pacjenta oraz działanie na niego energią uzdrawiającą. - Kiedy przychodzi do mnie osoba chora, mówię, że los każdego człowieka jest w jego rękach. Nie można od razu liczyć na uzdrowienie, ale trzeba zmienić dietę, poprawić myślenie i pomóc organizmowi samemu zwalczyć chorobę. Mając obecnie doświadczenie w postaci ponad 32 tysięcy przeprowadzonych terapii indywidualnych, posiadłam sporą wiedzę w diagnozowaniu i leczeniu chorób, także uważanych za nieuleczalne - twierdzi Beata. Zabiegi i terapie Beata Bolimowska wykonuje w oparciu o własną metodę Białego Światła (pozytywne ukierunkowanie umysłu na walkę z chorobą, odpowiednia dieta oraz energia przekazywana przez bioterapeutę), w której połączyła elementy wielu dróg uzdrawiania. Inspiracji i wskazówek terapeutka szuka w bioenergoterapii, medycynie naturalnej różnych krajów. Opowiada, że nie zawsze udaje jej się pomóc, ponieważ czasami pacjenci zwracają się z prośbą „za pięć dwunasta”. Zdarza się, że pomimo świadomej chęci wyleczenia się, niektóre osoby podświadomie z różnych przyczyn nie podejmują próby walki z chorobą. Beata, pokazując kilka zdjęć, twierdzi, że potrafi z nich zdiagnozować chorobę oraz jej przyczyny. Tego również wymaga państwowy egzamin z bioterapii, który zdała kilka lat temu. - Młoda kobieta, ale nie mogę jej pomóc. Ma raka piersi, twierdzi, że chce żyć dla dzieci. Ale podświadomie przekreśliła już swoje życie. Pomimo, że postawiłam jej diagnozę ze zdjęcia i chciałam się podjąć terapii, ona się na nią nie zgłosiła - mówi Beata, pokazując zdjęcie. Dodaje, że czasem wie, że nawet beznadziejne przypadki potrafi wyleczyć. - Pomogłam już wielu osobom, również z Biłgoraja. Najbardziej spektakularnym przykładem jest pan Roman, który w kwietniu ubiegłego roku zgłosił się do mnie z nowotworem złośliwym jelita grubego. Był już po zabiegu operacyjnym. Niestety, jego stan się ciągle pogarszał, miał już przerzuty na wątrobie. Podjęłam się terapii. Dzisiaj pan Roman jest człowiekiem praktycznie zdrowym. Dodać należy, że wszelkie moje zalecenia wykonywał bardzo ściśle i to pomogło mu dojść do zdrowia - opowiada Beata Bolimowska. Wieść o tym fakcie szybko się rozeszła i coraz więcej osób przyjeżdżało do gabinetu „Białe Światło” w Warszawie. Wtedy terapeutka postawiła nawiązać współpracę z gabinetem „Meridian” w Biłgoraju. - Po chorobie zostałam „wyposażona” w bardzo duży zakres zdolności. Ale jestem tylko przekaźnikiem energii, seanse mnie nie męczą i nie osłabiają. Czasami jednak cały organizm pacjenta jest uszkodzony i na początku nie widzę drogi leczenia. Wyciszam się wtedy, a pomaga mi w tym modlitwa i medytacja. W takiej wewnętrznej ciszy pierwsza myśl jest zawsze wskazówką, jak należny postępować - opowiada terapeutka. Mówi, że nigdy nie planuje ani nie tworzy terapii na przyszłość. Czasem udaje się pomóc szybko, ale też bywa, że wymaga to dłuższego czasu. Wszystko zależy od indywidualnego podejścia człowieka oraz od chęci zmienienia siebie i swojego dotychczasowego życia. - Nie ma chorób nieuleczalnych, są nieuleczalni ludzie ze względu na ich psychikę - twierdzi. Dodaje, że prawdziwą sztuką i wielkim darem od Boga jest możliwość niesienia pomocy innym. A ona to potrafi. NK
Komentarze (18)dodany we wtorek, 18:23 ~ Lukas Oj prawda, prawda. dodany we wtorek, 16:23 ~ kretynashwari Ten artykuł to straszne kretyństwo. Wstyd dla Gazety. Jakiś debil pisał ten tekst. W jaki sposób osoba, czyli Bolimowska mogła w ciągu kilku lat przeprowadzić 32 tysiące indywidualnych terapii!!. Nawet, gdyby robiła to przez dziesięć lat, to musiałaby uleczać 10 osób dziennie. Kłamstwo, aż prosi się o sprawę sądowąIIIWiobec Gazety!!! dodany 31 sierpnia 2010 ~ Lukas Aż dziw, że ta kobieta nie spaliła się jeszcze ze wstydu!!!! dodany 24 sierpnia 2010 ~ Julia Jak mieli pieniądze z okradania ludzi, to i "przyjaciół" mieli. Jak się pieniądze skończyły i bieda pisnęła, to przyjaciół brak. A z drugiej strony, czego sie taka para mataczy i oszustów spodziewać powinna? Przecież nie o ich "piękne" i "szlachetne" oblicza chodziło. Z jednej strony był to pewnie strach przed faszystowskimi metodami traktowania ludzi a z drugiej liczenie na okazję, że może coś skapnie z tego "stołu" Przecież oni ludziom, którzy im pomagali maltretować innych i w sądach kłamać na ich rzecz - złote góry obiecywali. Teraz "złotych gór" brakuje. Nędza pozostała. Biedna , bardzo biedna, biedniusieńka Beatka B:) Swoje czyny, na własnej skórze testuje. I DOBRZE dodany 24 sierpnia 2010 ~ celine Przejrzalam kilka stron i znalazlam forum na gazeta.pl o Borosie i "Pani" B. znalazlo sie tam kilku obrońców owej pary. Mam pytanie gdzie oni są teraz?! Tak bardzo byli przekonani o prawości działań tych ludzi a teraz co??!! Również zostali oszukani? Może sądy się nimi zajęły?! I teraz plują sobie w twarz jak mogli dać się tak ogłupić i oszukać?! Na każdym kroku widać samotność i desperacje "Pani" bioterapeutki i to żenujące zachowanie wprost z piaskownicy. Biedna kobieta!!!!! dodany 19 sierpnia 2010 ~ Jaga Obawiam się, że publiczność uznałaby, że autora scenariusza poniosła fantazja. Ilość toczących się (jednocześnie) "akcji" przerasta najbardziej nawet sensacyjny film. Ale spróbować nie zaszkodzi, zwłaszcza, ze pani Julita Kiryluk jest ŚWIETNYM kostiumografem, po doskonałej uczelni. Może ogłosimy aukcję na napisanie scenariusza i wystąpimy do Unii Europejskiej po fundusze na nakręcenie tego filmu, zwłaszcza, że opieszalość polskiego wymiaru sprawiedliwości i jego (czasami) ślepota są dobrze znane i powszechnie potępiane w całej Unii E . ps Nie zapomnijmy o wątku sektowym, sekty himawanti i popierającym tę sektę hinduskim Maharaju Janglidasie http://www.himavanti.org/galeria_przyjaciol.htm odwiedzającym dom Bolimowskiej (jak sama o tym pisze i nawet publikuje zdjęcia w internecie) . Pamiętajmy, że przywódca sekty himawanti Ryszard Matuszewski był już kilkakrotnie skazywany prawomocnymi wyrokami sądowymi za znęcanie się nad ludźmi, wymuszanie i innego rodzaju rozbój na członkach sekty, którzy próbowali się z niej wycofać :) Toż to zupełnie jak na Dzikim Zachodzie, tylko że teraz przenioslo się na Polski Wschód ;) w okolice Biłgoraja, no, no .... dodany 18 sierpnia 2010 ~ Quantum No proszę ... robi się co raz ciekawiej. Zwłaszcza sprawa testamentu no i okoliczności smierci Borosa. Mam nadzieje, że "pani" bolimowska czyta te komentarze i ją szlag trafia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! MIŁEJ LEKTURY:-)))) a jeśli chodzi o blog SŁONECZNA 111A to byłby dobry film z tego. dodany 13 sierpnia 2010 ~ czytelnik Czy wiecie Państwo, że w 17 lipca 2007 Boros spisał testament na rzecz Bolimowskiej, dzień później napisał testament na rzecz córki, w kwietniu 2008 r ukradł przy pomocy notariuszki - sprzedany już klientom lokal mieszkany a w styczniu 2009 przedwstępnym aktem notarialnym sprzedał Bolimowskiej nieruchomość będącą całym zapisanym i nie odwołanym wcześniej - spadkiem zapisanym swojej córce, a w marcu tego samego 2009 roku zmarł w domu Bolimowskiej z powodu nie udzielenia mu na czas pierwszej pomocy i zbyt późnego przyjazdu pogotowia, którego to numeru Beata Bolimowska ZAPOMNIAŁA. Zajrzyjcie na blog "Słoneczna 111A". Niesłychane!! Aż dziw, że jeszcze się prokuratura tym nie zajęła. I taka osoba twierdzi, że żyje, by pomagac ludziom? Chyba schodzić z tego świata. Pół biedy jeśli to takie indywidua jak Boros. A teraz pani Bolimowska próbuje udowodnić w sądzie, że jest jedyną spadkobierczynią Tomasza Borosa. Prawdą jest, że jako konkubina była jedyną osobą mającą dostęp do jego ZAMKNIĘTEGO przed nią - sejfu. Sejfu, który otwierała przy pomocy firmy "pogotowie zamkowe" (czyli bez zgody właściciela, wiedzy córki czy innych członków rodziny zmarłego). Przed ukochaną spadkobierczynią nie trzyma się zamkniętego na trzy spusty PUSTEGO sejfu. O jego PEŁNOŚCI świadczy fakt, iż otwierała go cichcem i w nocy, gdy rodzina i najbliźsi krewni (w tym córka) już się rozjechali. dodany 11 sierpnia 2010 ~ Zuza Aż strach pomyśleć, że taka osoba dostanie kiedyś dyplom ukończenia studiów z zakresu psychologii. Miejmy nadzieję, że jej wykładowcy też czasami myszkują po internecie. A swoją drogą, ładnie ją określiłaś Aniu "TANDETNA MANIPULATORKA". Mój znajomy nazwał ją kiedyś "PLASTIKOWA BARBIE". Szybko zerwaliśmy wszelkie kontakty, gdyż od niej i Tomasza B, wręcz biło ZŁO. Początkowo braliśmy je za głupotę czy cwaniactwo, ale szybko zorientowaliśmy się, że doskonale wiedzą co czynią, a motorem napędowym tego zła jest ta plastikowa barbie, trafniej określona jako tandetna manipulatorka. Chowała się za plecy osiłka, któremu umiejętnie wmawiała jaki to on jest męski. Dzięki temu, ta góra tłuszczu czuła się tak wielka, że wkrótce sama (góra tłuszczu) uwierzyła, że może wszystko. Tylko mądrzy znajomi mieli z tym niejaki problem, bo dobra i ludzkich uczuć - to tam nie widzieli nawet za grosz, za to podłości i chęci szybkiego wzbogacenia się - wielkie pokłady. dodany 9 sierpnia 2010 ~ Ania Szanowni Państwo Znam tą Panią osobiście, studiujemy razem na jednym roku. Powiem Państwu w jednym zdaniu co moge powiedzieć o Pani Beacie. Oszustaka i nieuk, kłamca, tandetna manipulatorka. Przestrzegam wszytkich dodany 5 sierpnia 2010 ~ kajetan Napisałem maila do Redaktora Naczelnego z propozycją zainetesowania się tą brzydko pachnącą (także i dla Gazety) sprawą. Nie stety odpowiedzi nie dostalem. Należy stąd wnosić, że pani bioterapeutka Beata Bolimowska ma powiązania z kimś z Gazety i dlatego Redakcja zrobi wszystko, by sprawę wyciszyć (jak mówi stara maxyma: "ciszej nad tą trumną". Inne polskie przysłowie mówi: "nie dotykaj g...a by nie śmierdziało". Innego powodu do milczenia nie widzę. A szkoda, bowiem im ciszej jest w kwestaich szkodliwych społecznie, tym gorzej, bo o gorszą (niż by się wydawało) "materię" chodzi. Byc może problem leży w przynależności do sekty HIMAWANTI, której motto mówi (w skrócie) "uczeń ucznia mistrza HIMAWANTI (Ryszarda Matuszewskiego), jest uczniem mistrza i podlega wszystkim prawom oraz obowiązkom himawanti". A mistrz himawanti był już wielkorotnie karany więzieniem za krzywdzenie, wymuszanie i zastraszanie. Zupełnie jak pani Bolimowska i Boros (co wyczytałem na blogu "Słoneczna 111a). dodany 3 sierpnia 2010 ~ ania Szkoda, że autor tego atrykułu nie miał odwagi podpisać się imieniem i nazwiskiem. Trudno komentować treść nie wiedząc do kogo się pisze. A może to po prostu płatna reklama napisana przez samą panią Bolimowską. Jesli tak, to zrozumiale, dlaczego jeszcze nikt z redakcji nie napisal nawet jednego słowa na temat tych komentarzy. Jeśli tak, to szkoda, że Nowa Gazeta musi się utrzymywać z takich źródeł, bo są to źródła krzywdy ludzkiej. A czy ktoś z Gazety poinformował gabinet zatrudniający tą panią z kim mają do czynienia? Jeśli się publikuje "achy i ochy", to powinno się też opublikować wątpliwości. Jeśli nie ma takiej opcji, to powinno się powiadomić zainteresowanych (w tym wypadku gabinet), że są takie i takie opinie oraz wątpliwości co do uczciwości, wiedzy i umiejętności, a zwłaszcza zasad etycznych ich "pracownika". Z wyrazami szacunku (jeszcze) dla Gazety. Anna dodany 3 sierpnia 2010 ~ Andrzej/sympatyk uczciwej bioterapii Szanowna Pani Redaktor, Szanowny Panie Redaktorze, czy przeczytał Pan (Pani) choć jeden z komentarzy do niniejszego artykułu? Przecież, to aż się prosi o przyjrzenie się tej sprawie. W komentarzach jest taki ogrom materialu, że starczyloby Pani (Panu) na caly cykł uczciwych i rzetelnych artukułów i felietonów. Po co - dla jakiejś nie do końca jasnej sprawy - stawiać na szalę wiarygodność Waszego pisma (Gazety). Może, by rzeczywiście przeczytać ten blog (Słoneczna111A) i pojechać do tej Starej Iwicznej, zachaczając po drodze o panią redaktor od "Sprawy dla reportera". Może przy takiej okazji udałoby się zrobić coś dobrego, tzn. albo oczyścić imię polskiej bioterapii i wykluczyć, że przynależą do niej oszuści i kreatury - wskazując np. na nieskazitelność i boskośc osoby przynależnej do polskiej sekty HIMAWANTI (Boros, Bolimowska) (???) , albo ostrzec ludzi przed takim osobami i - jako Gazeta - odciąć się od takich "reklamodawców" (bo nie wierzę, że szanujaca się Gazeta mogła popełnić taką gafę. Sądzę, ze ten artykuł, to przysługa jakiegoś przyjaciela, który nie wiedzial co czyni. Życzę zatem otwarcia oczu i jasnego umysłu. Bioterapia nie jest zła. Źli są ludzie, którzy żerują na cudzym nieszczęściu, a jeszcze gorsi są ludzie, którzy im w tym pomagają, nie robiąc nic, by ujawnić zło czynione chorym i nieszczęśliwym. dodany 3 sierpnia 2010 ~ Ósma czwarta Z tego co donosiły różne media (także i telewizja , a ściśle program "Sprawa dla Reportera" Elżbiety Jaworowicz) w gabinecie "Białe Światło" pracował oszust (poza "leczeniem "zajmował się też deweloperką i okradaniem ludzi) Tomasz Boros, którego współpracownicą i konkubiną była (czas przeszły uzasadniony, bo szczęśliwie dla ludzkości Tomasz Boros wyzionął w sposób nagły ducha,(brawo uzdrawiacz!) właśnie Pani Beata Bolimowska. O niej także pełno wzmianek w Internecie i nie są one w żadnej mierze pochlebne. Uwikłana w procesy sądowe, kłamiąca na każdym kroku, egzaltowana (co można choćby przeczytać w jej "natchnionym" blogu i nie mniej "natchnionej laudacji" w Gazecie Biłgorajskiej) i prymitywna osoba, ośmiela się leczyć, bo jak pisze, przez oszusta Borosa, otrzymała dar uzdrawiania! Czy to kpiny z ludzi i z Panskich Pani(e) NK dziennikarz(yno!) Czytelników?! Kto Panu (i) pozwolił na publikowanie bzdur i ogłupianie ludzi!?! Jakie dowody ma ta Pani(a) znajoma (?)na to co wmawia ludziom, których w sposób nieuprawniony nazywa pacjentami?! Gdzie są ci z personelu medycznego z łódzkiego szpitala, których jakoby "wprawił w zdziwienie" jej przypadek. Każe Pan(i) wierzyć ludziom, że lekarze z Łodzi świadomie zataili sposób "skutecznego" leczenia hepatitis C.?! To znaczy co: wiedzieli, widzieli, zdumieli się a nawet osłupieli i oszukiwali innych chorych, że wyleczyć nie umieją, bo przcież "cudotwórca" znał sposób na całkowite wyleczenie.?! Czy kiedykolwiek uczył(a) się Pan(ii) etyki dziennikarskiej, która mówi "najpierw sprawdź, potem pisz"?! Pana(i) układy z Panią Bolimowską w ogóle mnie nie interesują, ale znieść nie mogę prymitywnej i agresywnej autoreklamy, opartej na...niczym. Czy poza Panią Bolimowską rozmawiał(a) Pan(i) z kimkolwiek z osób głęboko skrzywdzonych przez Pańską Protegowaną (?). Czy w Biłgoraju, mieście tak samo dobrym jak wszystkie inne, nie ma ważniejszych dla Czytelników Gazety Biłgorajskiej tematów niż praktyki "leczącej inaczej"?! I jeszcze jedno, na koniec: zostawcie i Pan(i) i Pańska znajoma(?) Pana Boga w spokoju i nie wycierajcie sobie gęby Zbawicielem. On nie ma z Wami nic wspólnego! dodany 31 lipca 2010 ~ anna Czy nie jest obowiązkiem "gazety" sprawdzić kim tak naprawdę jest ta pani Bolimowska? Skoro juz w gazecie ukazały się peany na jej cześc i krytyka czytelników, to redakcja powinna wziąć na siebie jakąś odpowiedzialność i spróbować dotrzeć do prawdy. Jesli jest to takie trudne, to ja podpowiem. Na blogu "Słoneczna 111a" jest adres pod którym można znaleźć skrzywdzonych przez nią ludzi. Ludzi, którzy podają swoje nazwiska, a więc nie boją się konfrontacji. Może by dziennikarz szacownej gazety pofatygował się pod ten adres i dowiedział kogo tak zawzięcie i bezmyślnie gazeta promowała? dodany 29 lipca 2010 ~ krzysiek Jak można tak pasożytowac na ludzkim cierpieniu?ludzie chorzy,zmartwieni,tonący brzytwy się chwyta ale robic na tym interes to już skandal.Ludzie,nie chodzcie do niej.Jaka energia?jaki Bóg?Jakie uzdrawianie?Widocznie już poznali się na niej i tu przyjechała szukac frajerów.Mam nadzieję że szybko zwinie interes z braku klientów i pojedzie pasożytowac na ludzkim nieszczęściu ale gdzie indziej.Ile pani bierze za wizytę?ale jedna nie wystarczy bo trzeba zostawic jakies niedopowiedzenie,znak zapytania żeby ten nieszczęśnik jeszcze raz przyszedł.I kolejny raz itd.Bo jest lepiej ale czuję jakieś złe wibracje,złą energię,musimy jeszcze kontynuowac-tak pani im mówi? dodany 28 lipca 2010 ~ celine Widze, że p. Bolimowska ratuje sie jak może.....ciekawe gdzie otworzy nastepny gabinet??!! Ciekawe czy ktoś mający tyle spraw sądowych za oszustwa i nękanie ludzi (już wyroków skazujących) może komus pomóc. Jak może mówić, że zyje by pomagać ludziom!!!!! ŻENUJĄCE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! żal żal żal!!!!!!!!! blog SŁONECZNA 111A tam jest opisane faktyczne oblicze "tej Pani". dodany 25 lipca 2010 ~ oszukany czy ktoś zaineresował się nie tak odległą przeszłością bioterapeutki Bolimowskiej? Czy ktoś wie ile ma procesów sądowych? Czy ktoś wie, że jest uczennicą zmarłego oszusta Tomasza Borosa wywodzącego się bezpośrednio z sekty HIMAWANTI? Pacjenci!!! a może by tak ostrożniej podchodzić do swojego - i tak już nadwątlonego - zdrowia? Inaczej mówiąć: Uwaga na naciągaczy i wampiry (energetyczne). Można też zajrzeć na stronę blogu pt. Słoneczna 111A Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. NOWa Gazeta Biłgorajska nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
Podobne artykuły
Artykuły numeru: 26 (426)
|
| NOWa Gazeta Biłgorajska © 2010, wykonanie eball | tel./fax (084) 688-04-32, e-mail: nowa@gazetabilgoraj.pl |