NOWa gazeta biłgorajska
Wtorek    07    09    2010

0 84 /
688-04-32  
Aktualność

Zamość: tam mali grają o dużą stawkę

Odsłon: 373
 
Zamość: tam mali grają o dużą stawkę
Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia
20-07-2010 06:30


Krzysztof Tuczapski, prezes zarządu Zamojskiego Szpitala Niepublicznego zdobył się wobec portalu rynekzdrowia.pl na zaskakujące wyznanie: Mój szpital pomału "dogorywa" - pisze do nas z prośbą o zwrócenie uwagi na sytuację placówki. Nawet, jeśli to sformułowanie jest przesadne i przygotowane z nadzieją na medialny lobbing, może niepokoić. Wszak rzecz dotyczy szpitala przekształconego w samorządową spółkę z o.o.

Zamojski Szpital Niepubliczny jest spółką należącą w całości do gminy Zamość o kapitale zakładowym w wysokości 13.368.500 zł.

– Mój szpital pomału „dogorywa”. Przyczyna – jak zwykle – brak pieniędzy. Szczególnie bulwersująca jest sprawa mojego oddziału hematoonkologii – przekazuje redakcji portalu rynekzdrowia.pl Krzysztof Tuczapski, prezes zarządu Zamojskiego Szpitala Niepublicznego.

Rozpaczliwe wyznania szefów niedofinansowanych placówek ochrony zdrowia nie robią wrażenia. Prezes przekształconego w spółkę szpitala z Zamościa ma w rękawie asa, a właściwie dwa asy, które w odróżnieniu od niektórych innych lokalnych świadczeniodawców może jeszcze rzucić na stół negocjacyjny w NFZ. I pewnie jeszcze jednego też, jednak zapewne nie wszyscy go widzą, a sam prezes o nim nie wspomina. Ale o tym na końcu...

As pierwszy
to Stowarzyszenie Pomocy Chorym na Nowotwory Krwi w Zamościu. Misją stowarzyszenia jest gromadzenie środków na zakup aparatury diagnostycznej, pomoc w zaopatrzeniu w leki, poprawa warunków hospitalizacji, a także propagowanie dawstwa szpiku.

Prezes stowarzyszenia Krzysztof Żbikowski sam jest pacjentem oddziału hematologicznego, na zabiegi dojeżdża dwa razy w miesiącu z odległego o 60 km Biłgoraja.

– Oddział ma 20 łóżek, jest jedynym zamiejscowym oddziałem o tym profilu w makroregionie lubelskim. Nie wyobrażamy sobie, abyśmy my, ciężko chorzy ludzie, z powodu nieuregulowanych zobowiązań wobec szpitala musieli przenosić się do innych ośrodków, na przykład w Lublinie. Przecież to nic nie zmieni, bo tam też będą potrzebne dodatkowe środki na leczenie, a dla nas podróż, to nie tylko kosztowny wydatek, ale też wielki wysiłek – przekonuje prezes Krzysztof Żbikowski.

W imieniu Stowarzyszenia wysłał 6 lipca list do minister zdrowia. Opisał złą sytuację finansową lecznicy („za lata 2008-2009 zaległości z tytułu świadczeń ponadlimitowych wynoszą 881 053 zł”) i brak widoków na przyszłość („tegoroczny kontrakt w zakresie chemioterapii jest tak niski, że już w maju br. oddział przekroczył roczną wartość kontraktu”).

Przypomniał, że miał możliwość uczestniczenia w spotkaniach z Ewą Kopacz, w czasie których jasno deklarowano, że na leczenie w ramach chemioterapii środki finansowe są i że nastąpi rozwój małych ośrodków, aby odciążyć większe i zmniejszyć koszty dojazdu pacjentów na leczenie.

NFZ przebija
Jak twierdzą w Lubelskim OW NFZ, to tam właśnie „z troską i uwagą” wsłuchują się w postulaty zgłaszane przez organizacje pacjentów, czego przykładem są organizowane przez oddział spotkania z tymi organizacjami. A z danych zaprezentowanych podczas niedawnego z takich spotkań jednoznacznie ma wynikać, że Lubelski OW NFZ realizuje założenia priorytetów zdrowotnych zapisanych w rozporządzeniu Ministra Zdrowia, wśród których znajdują się świadczenia onkologiczne.

Komentarze (1)

dodany 27 lipca 2010
~ ktoś
No i co???
Czyżby spółki i inne formy miały dobrze????Wszystko jest uzależnione od płatnika czyli NFZ a u nas p. Pękalski jakoś nie burzy się że kasy za mało.Powiat też ma to gdzieś pozbywając się problemu. A problem jest, był i będzie!!! Z tym że to pacjent już teraz będzie się martwił o kasę.
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu. NOWa Gazeta Biłgorajska nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
NOWa Gazeta Biłgorajska © 2010, wykonanie eball tel./fax (084) 688-04-32, e-mail: nowa@gazetabilgoraj.pl